poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 6

Przypomina mi się tamten dzień tylko,że tym razem jest daleko,siedzi na murku razem z jakimś mężczyzną dużym i grubym ; zaraz umrę ze szczęścia.Kevin biegnie dalej,ale udaje mi się zauważyć,że ten chłopak bacznie mi się przygląda.Dlaczego?Może to jakiś zbieg okoliczności?To naprawdę Niall Horan?Znam go tylko z telewizji,ale rozpoznałabym go pośród miliona chłopaków,niestety nie daję rady przyjrzeć mu się z bliska :albo widzę go jedynie przez kilka sekund,albo z bardzo daleka.Kurde,uda mi się w końcu zobaczyć go z bliska,przyjrzeć mu się przez chociaż kilka minut ?Wiele pytań rodzi się w mojej głowie.
Kevin biegnie jeszcze trochę,czy on jest niezniszczalny ?Przypomina konia w galopie.
W końcu się zatrzymuje.

Ja:Jesteśmy już na miejscu?Czy w końcu postawisz mnie na ziemi?

Kevin:Uff...ok

Delikatnie stawia mnie na ziemi,wchodzimy do parku przez wielką bramę,wydaje się,że to wejście do jakiegoś pięknego zamku,a wejście jest pełne wierzb płaczących,wszystko zakryte przez gałęzie drzew,tworzący szczelną zasłonę wokół wejścia.To jest przepiękne,mam błyszczące oczy a buzię otwartą z podziwu.Kevin śmieje się ze mnie.

Kevin:Widzę,że ci się podoba,ale jeśli nie zamkniesz buzi wlecą ci do środka muchy.

Zamykam szybko buzię,trochę zawstydzona.
Kevin jest idealnym chłopakiem,dobrze mi z nim,gdy spędzam z nim czas udaję mi się zapomnieć te oczy,to spojrzenie,chłopak u którego nie umiem odkryć tożsamości.
Zaczynamy spacerować wśród alejek,bez pośpiechu,wyglądamy jak para;przechodzimy obok przepięknej fontanny,woda pryska a jej krople wyglądają jak małe diamenciki.

Ja:Kevin patrz jaka piękna fontanna!-mówię z zachwytem.

Kevin:Czyli podobają ci się fontanny Hmmm...

Ja:Uwielbiam wszystko co jest związane z wodą.To takie...takie...no sama nie wiem.

Kevin:Jesteś dziwna!Strasznie dziwna!

Ja:Musisz się do tego przyzwyczaić,mój drogi-mówię szturchając go w jego z ramię.

Kevin: Ehi!

Biorę w ręce trochę wody z fontanny i mocze mu całe włosy.

Kevin:Ok,ok koniec.Poddaję się.Ale zostaw moje włosy!

Ja:Rewanż ! Jestem mściwa!-puszczam mu oczko.

Kevin:Właśnie widzę-mówi i wybucha śmiechem.

Kevin zaczyna przeczesywać włosy ręką,aby szybciej wyschły,zaraz zemdleję.Jak można być tak pięknym?
Jest za ładny.
Zaczynamy się śmiać jak nienormalni (przynajmniej tak jest w moim przypadku).Po pewnym czasie przestaję i poważnieję.Kevin wydaję się czymś przejęty.Ma opuszczony wzrok,patrzy na swoje buty .Co się z nim dzieje ?Chodzimy po alejkach,teraz nasze ciała są bardzo blisko,nasze ręce się ocierają do momentu kiedy Kevin nie ściska mojej ręki.Spoglądam na nasze dłonie.Rumienie się a wzrok mój po raz kolejny ląduje na naszych dłoniach.
Serce bije mi tak mocno jakby chciało wyskoczyć mi z piersi.W tej ciszy słychać bijące serca.Dlaczego tak się czuję.Zawsze wiedziałam,że podobam się Kevinowi ale nigdy nie robiło to na mnie tak wielkiego wrażenia.Co my robimy?Czy on tego chce?Czy chce tego ja ?Nie jestem pewna czego chce;nigdy nie wyobrażałam sobie Kevina w roli mojego chłopaka.Ale jeśli w brzuchu czuję motylki a serce bije mi mocniej to jakiś powód tego musi być.Może za bardzo się tym przejmuję,może z jego strony był to po prostu znak przyjaźni?W trakcie mojego rozmyślania,Kevin prowadzi mnie na rynek gdzie znajduje się wiele ławeczek.

Kevin:Usiądziemy?

Ja:umm..ok

Siadamy,Kevin nie puszcza mojej ręki,ściska ją mocniej.Siedzimy naprzeciwko siebie i wpatrujemy się sobie w oczy;jeju ma oczy takie...takie ciemne i głębokie.W tym właśnie momencie myślę o tym wszystkim jeszcze raz ;czuję ,że moje serca zaraz skopiuje,a ja tracę zdolność trzeźwego myślenia.Nie wiem czy będziemy się patrzeć w siebie w nieskończoność czy w końcu mnie pocałuje.
W końcu Kevin przesuwa się w moją stronę,jest coraz bliżej,nie myśląc co robię też zaczynam się przybliżać i wtedy własnie to sobie uświadomiłam,gdybym nie uważała go za kogoś więcej niż przyjaciela nie byłabym teraz tak blisko niego.Ostatecznie kilka centymetrów nas dzieli,jego lewa ręka ściska moją,w tym czasie prawa sunie po moim policzku.Nasze usta prawie się stykają.Zamykam oczy.

1 komentarz: